Nowy Świat

Nowy Świat

sobota, 31 marca 2012

Trwalszy niż ze spiżu

Nowa metoda – podzielić jeden esej na dwa i udawać, że zwiększyła się liczba postów. Tylko taki geniusz jak mój mógł wpaść na coś równie genialnego. Nieważne. Tym razem o pięknie.
---
Warsztat pseudofilozofa - Problem nr 8 (Esej 2. Część pierwsza.)
あなたの唇に近づいてしまった
あと1ミルにある飽和への入り口
Lily Chou-Chou "Houwa"
I
Gaszę w pokoju górne światło i włączam lampkę. Zimne i odległe światło świetlówki zastępują nieco cieplejsze promienie zwykłej żarówki. Powoli nalewam do kieliszka czerwonego słodkiego wermutu - patrzę na tę czynność zupełnie spokojnie, nawet nie jestem przekonany, że to ta sama osoba nalewa alkohol i ta sama patrzy. Jeszcze inna chyba będzie go pić.
To ma być wena, która popłynie moimi żyłami. Że alkoholizm? Ależ proszę, alkoholik za ojca sprawia, że jestem przekreślony zarówno przez psychologów jak i genetyków. Przynajmniej nie będę miał rodziny - będę co najwyżej wkurzał ludzi pod monopolowym prosząc o złotówkę (albo euro) na bułkę lub papierosa. Dziś jest mi to zupełnie obojętne. Ten płyn przelewający się z butelki do kieliszka - choć obiektywnie zimny - i tak jest cieplejszy niż moja krew. Na kolanach wprawdzie siada mi kot, ale wątpliwe, by był w stanie ogrzać mnie tak mocno, by jego ciepło trafiło do mojej duszy. Przypomina mi co najwyżej jakim cudownym zmysłem jest dotyk - jak jeden ruch dłoni po jakimś przedmiocie potrafi tyle powiedzieć o temperaturze, kształcie i fakturze przedmiotu. Chyba lepiej będzie jak po prostu napiję się i pogłaszczę kota - przecież i tak nie zapowiada się, bym coś mądrego napisał. Jeszcze jedna elukubracja pisana tą samą manierą.