Nowy Świat

Nowy Świat
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą barierki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą barierki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 listopada 2012

Następna stacja - Centrum

Melodia w tle – Patti Smith “Ghost Dance”

Zgarbiony przekraczam granicę pomiędzy gęstniejącym wieczorem a rozświetlonym wnętrzem autobusu, na którego czole widnieje mylnie rozrywkowa nazwa „Browarna”. A przynajmniej wydaje mi się ona niezwykle zabawna, gdy mrużę oczy usiłując się odnaleźć w jaskrawym pojeździe, który ma mnie dowieźć do metra. Poddaję się zmęczeniu i zamykam oczy. Przez chwilę zastanawiam się, czy przed wejściem od nomen omen Zielnej stać będzie znów ta sama babcia z warkoczem czosnku, której twarz nie wydaje się wyrażać zupełnie nic. Zupełne zero emocji. Tak jak twarze wszystkich ludzi schodzących tam pod ziemię.

wtorek, 17 maja 2011

"wolę poddać się karze niż ulec złu!"

I znów bezecne cioty stają na drodze Prawa i Sprawiedliwości! (Jeremiasza 23, 5)

"Jeżeli dojdzie do postępowania sądowego, wolę poddać się karze niż ulec złu!" - powiedział pan Adamiec czyniąc za dość słusznym swym przekonaniom (Kapłańska 20, 13) [1 - patrz przypisy dolne], radomski radny z (chyba) PiS-u. Ileż radości dostarczył mi tym stwierdzeniem (prawie jak rozdziały 19 i 20 z Księgi Kapłańskiej - mój poziom endorfin skoczył chyba o 1000%)!

Przypomina mi to jedynie walkę o Dolinę Rospudy. Skąd to skojarzenie? Już tłumaczę.

Otóż, jak wiemy, na pogańskim Zachodzie szerzą się wynaturzenia na miarę pozwalania homoseksualistom na adopcję dzieci i związki jednopłciowe. Co za plugastwo! Niemniej liczba osób, które uważają to za grzech i zło maleje w tamtych krajach. Owszem, zwiększa się poziom manifestacji swojego, jedynego słusznego, punktu widzenia. Dawniej, gdy porządnych ludzi było więcej, wystarczyło zwykłe psioczenie na tych zboczeńców - teraz zaś muszą się owi biedni, zaszczuci propagandą szatana ludzie uciekać do takich środków jak strzelanie z broni palnej[2]. Nie ma się czemu dziwić, kiedyś robiła to policja[3] a dziś? Nawet te sqrwysyńskie psy tańczą jak im gra ten (no dobra poddaje się - zabrakło mi groźnie brzmiącego epitetu wskazującego z wielką agresją na znieważany przedmiot) establiszment.

A my? My wciąż to mamy! Jeszcze jakaś część naszego społeczeństwa nie postradała zmysłów! Jeszcze 10 lat temu spora część[4] z nas uważała, że pedały trzeba gazować, a dziś jest to ledwie czwarta część społeczeństwa! I tylko 40% ludzi nie akceptuje gejów w swoim otoczeniu (lesbijek 43% - WTF? eksplenejszon eniłan?). Co za czasy! (O tempora, o mores! - powiedział Cyceron[5] oddając się rozpuście z westalkami, jak Jowisz przykazał.)

Jeszcze kilkanaście lat i grozi nam duchowy kryzys, który przeżywają obecnie kraje zachodnie. Nie możemy na to pozwolić! Ocaliliśmy dolinę Rospudy, możemy ocalić i radnego Adamca! Nie możemy pozwolić, by kolejna część kolorytu naszego cudownego kraju odeszła w zapomnienie! Od dawna wiadomo, że Polska gościnnością (czytaj: ksenofobią) stoi. Więc jak jesteśmy gościnni dla nowinek zza oceanów i kanałów La Manche, tak nie pozwólmy sobą pomiatać, nie tolerujmy tych bezbruderyjnych wynaturzeń. Jesteśmy krajem Krzyża (i papieża zapowiadanego przez Andrzeja Seweryna w 12 składach tramwajowych obsługujących krakowską linię 8 w sumie ponad 180 razy dziennie i to przez najbliższe 2 lata[6]) nie możemy opuścić dziedzictwa Chrystusowego! Dalej, stańmy na barykadach grodząc drogę szerzącemu się plugastwu (naprawdę mam ubogi słownik)!

 

Podpisa(li):

Krzysztof (i Józef - w nawiasach - obaj Stanisławowicze - ten drugi właśnie płacze czytając o Wojciechu Kilarze na czele honorowego komitetu poparcia PiS)

 

[1] (Nota bene Kapłańska 19, 1 każe ukamienowaniem za ubrania w stylu bawełna 65%, poliester 35% - Chińczycy miejcie się na baczności!)
[2] http://articles.cnn.com/2009-08-01/world/israel.club.shooting_1_gay-club-israeli-police-netanyahu?_s=PM%3AWORLD
[3] http://en.wikipedia.org/wiki/Stonewall_riots
[4] http://pl.wikipedia.org/wiki/Sytuacja_prawna_i_społeczna_osób_LGBT_w_Polsce#Poparcie_praw_LGBT_w_Polsce
[5] Pierwsza mowa przeciwko Katylinie
[6] http://news.komunikacja.krakow.pl/lokalne/6111,1,artykul,codziennie_w_osemce_opowiesc_o_papiezu.html

wtorek, 15 września 2009

下一站是复兴门站。复兴门站是回乘车站。

Pekińska komunikacja, jak przystało na Chińczyków jest jednym wielkim chaosem. Samochody generalnie respektują czerwone światło, ale nawet wówczas mogą skręcać w prawo, co dodaje kolejną odrobinę smaczku do przechodzenia przez ulicę. Poza tym raczej standardowy jest fakt, że taksówki zatrzymują się na środku skrzyżowania, bo pasażer wysiada – mówimy stop no to stop – a niech se trąbią. Zresztą tu i tak wszystko na wszystkich trąbi, pipczy, dzwoni i jakie tam jeszcze dźwięki by nie wymyślić. Dla mnie najgroźniejsze są skuterki elektryczne, które są niezmiernie ciche i często pozbawione jakichkolwiek urządzeń dźwiękowych. Pod żadnym jeszcze nie wylądowałem, ale jeśli coś mnie ma rozjechać to będzie to właśnie taki pojazd. W skrócie technika przechodzenia wygląda tak – czerwone dla pieszych? Idziemy! Jeśli tylko nic nie jedzie przesuwamy się o metr, dwa do przodu. Coś przejedzie za nami, coś przed nami, czasem ledwie minie o parę centymetrów. Na środku ulicy jest względnie bezpiecznie, gdyż między jezdniami o przeciwnych kierunkach jest niewielka wysepka, co daje chwilę wytchnienia. Druga połowa drogi wygląda podobnie, zaś jeśli pieszy mają zielone, to należy mieć się również na uwadze, zwłaszcza na samochody, które przecinają pasy skręcając w lewo, gdyż tutaj w ogóle nie funkcjonuje pojęcie ustępowania pierwszeństwa. A przynajmniej jest mocno raczkujące. Zaś Chinki na małych rowerkach jadące pod prąd pasami dla samochodów wydają się być niezwykle odważne. Aż dziwię się, że jestem tu 2 tygodnie i jeszcze nie widziałem nikogo pod kołami.
Autobusy, krakowskim zwyczajem, przyjeżdżają po 3 – ale nie tak, że 3 różne i 15 minut nic – przyjeżdżają 2, 3 a nawet 4 obsługujące tę samą linię, a potem długo nic. W godzinach szczytu na węższych ulicach jest ich po prostu sznureczek. Rozkłady wymieniają tylko kolejne przystanki (najczęściej bieżący zaznaczony strzałką, na najnowszych zaznaczonym kolorem, a na starszych tablicach nawet strzałki nie znajdzie…) i godziny, w których linia kursuje – trudno odgadnąć, czy jest jakiś przedział czasowy. Nawet jeśli jest, to Kraków w dniach największej rozpusty bywa pewnie bardziej punktualny. Radosne są akcje wsiadania i wysiadania, gdyż w autobusach z 2 parami drzwi wsiada się z przodu, a wysiada z tyłu, a jeśli autobus ma 3 pary drzwi, to wsiada się środkowymi, a wysiada pozostałymi, zawsze wymaga to więc zwrócenia uwagi, by pani od biletów albo kierowca nie zaczęli krzyczeć. Co by było zabawniej, karta, którą płaci się za przejazd, jest różnie wykorzystywana – albo przykłada się ją przy wsiadaniu, albo również i przy wysiadaniu. Najczęściej jest napis, który wyjaśnia jak działa dany pojazd, ale konsekwencje błędnego zużycia są dwojakie – albo zapłacimy 4 jiao (jakieś 18 groszy) za dużo albo, jeśli się nam zapomni skasować przy wyjściu, karta przy następnej próbie wejścia do autobusu zrobi kuku i nas nie wpuszczą.
Metro jest zbawienne, bo w zasadzie działa i działa całkiem dobrze. Naturalnie na starszych liniach jeżdżą starsze pociągi, ale i tak bywają znośne. Ponadto poza typem klimatyzacji nie ma większych różnic w standardzie. Radosnym elementem są wyświetlacze w nowszych pociągach – jest to bowiem linia z odcinkami i punktami podświetlanymi na zielono i czerwono. Niestety w pewnych pociągach zielony mówi „to już przejechaliśmy”, a czerwony „tu będziemy jechać”, w innych zaś na odwrót… Najlepiej jest w linii 2, która jeździ w kółko – tylko czerwone punkciki, które migają na zielono wskazując następną stację. Prędkość jest zadowalająca, ale czasem trochę jej brakuje. Najzabawniejsze są przesiadki, a zwłaszcza jedna, której muszę dokonać zawsze – mianowicie stacja 西直门 (Xizhimen) i przesiadka między liniami 13 i 2. Wygląda mniej więcej tak: wysiadamy, schody w dół (1 piętro) korytarz, kilkadziesiąt metrów holu jednego z wyjść, przejście obok dużej siaty na poziomie chodnika (13 jest kolejką nadziemną, a linia 2 metrem) korytarz na jakieś kilkaset metrów, schody do góry ruchome (!), korytarz i znów spacerek, schody w dół, (3 piętra, ja pierdolę) , spacerek, schody, już nie wiem czy w górę czy w dół, peron linii 2, Allah jest wielki! Teraz tylko decyzją w którą stronę jedziemy. Po drodze naturalnie jest kilometr barierek, które sprawiają, że trzeba sobie pochodzić 2 razy tyle niż gdyby ich nie było… Tak zwane chińskie poczucie humoru… Tytuł posta odnosi się do komunikatu, który wypowiadany jest przed stacją przesiadkową między liniami 1 i 2. Poza tym na wszystkich stacjach przesiadkowych. Brzmi trochę jak wierszyk dla dzieci – mam nadzieję, że kiedyś uda mi się go nagrać i zamieścić ;)