Warsztat pseudofilozofa - Problem nr 8 (Esej 3.)
"L’acqua ch’io prendo già mai non si corse
Minerva spira, e conducemi Appollo
e nove Muse mi dimostran l’Orse."
Dante Alighieri "Boska komedia. Raj. Pieśń II, 7-9"
http://www.youtube.com/watch?v=7bHC8XEfEYk
Trochę więcej wydumanych wynaturzeń.
Tekst ten powstał w dwóch częściach w prawie rocznym odstępie czasu, a następnie pociąłem go, dla czytelności, na 3 części. Efekt osiągnięty może być przeciwny do zamierzonego. Już sam fakt, że do części drugiej (przy pierwotnym podziale) zostawiłem sobie 20-słowną notatkę, której znaczenie rozszyfrowywałem przez miesiąc, a na dodatek doktor Rusinek przejął władzę nad memami i nieco zaważył na zakończeniu, a jeszcze lepiej - już w pierwszym akapicie wspominam, że część pierwsza też jest sklejana z kto wie jak odległych czasowo tekstów (a przecież czas to jedna czwarta wszystkiego - to zupełnie inny autor!) źle wróży temu tekstowi, ale jest on dla mnie bardzo ważny (niniejszym ogłaszam czerwiec miesiącem estetyki tekstu! - Jest to miesiąc idealny ze względu na egzaminy, gdyż będę mało pisał i miał niewiele okazji, by z kimś porozmawiać, co pozytywnie wpłynie na sumę estetycznych pierwiastków we wszechświecie) mimo wszystko. Tekst jest bowiem miejscem, w którym żyję, prawdopodobnie będąc w nim uwięziony dużo bardziej niż większość ludzi.
Jest letnie popołudnie - przede mną czterostronicowa "Śmierć autora" Rolanda Barthesa, a zza ściany dobiega głośny i rozpraszający dźwięk wiertarki. Idealna chwila, by przyjrzeć się napisanemu dwa tygodnie wcześniej - szumnie to zowiąc - esejowi o estetyce tekstu. Mojego tekstu, bo przecież kto inny miałby mnie interesować. Chciałem sklecić coś z tego wtedy i dziś, ale obawiam się, że nie uda mi się uzyskać zupełnej spójności - trudno, nikt płakać nie będzie.
"Smutek był formą, a szczęście treścią. Szczęście wypełniało przestrzeń smutku." - Milan Kundera "Nieznośna lekkość bytu"
Nowy Świat
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poststrukturalizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poststrukturalizm. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 10 czerwca 2012
niedziela, 11 września 2011
Nihil sub sole novum
Warsztat pseudofilozofa - Problem nr 8 (Esej 1.)
"Nihil sub sole novum nec valet quisquam dicere ecce hoc recens est iam enim praecessit in saeculis quae fuerunt ante nos."
Koh 1, 10 [Vulgata]
"Heaven or Las Vegas" - Cocteau Twins
Wszystko, co warte powiedzenia zostało już wypowiedziane. Pozostaje nam już tylko mówienie - przetwarzanie, bo nie można stworzyć już (prawie) nic nowego. Zakres uczuć, choć zróżnicowany, jest skończony. I nawet o miłości, która jest jednym najbardziej indywidualnych przeżyć (i płodnych tematów), przelano już tyle słów w tylu różnych kombinacjach, że wszelkie próby powiedzenia czegoś nowego kończą się niepowodzeniem. Choć może się wydawać, że odkrywam coś nowego, opowiadamy zupełnie nową historię, to w rzeczywistości jedynie bawimy się tymi samymi klockami tych samych idei, które zabawiały naszych przodków i co najwyżej zmieniamy ich porządek, co wcale jednak nie czyni nowej konstrukcji unikalną - w historii wypróbowano już bowiem wszystkie możliwe kombinacje. Możemy zabiegać o ciekawy styl, ale będzie to jedynie przekład starych słów na nowe, bliższe naszym czasom, ale treść pozostanie wciąż ta sama (więc po co udawać, że tworzymy ją od nowa? Nie wystarczyłoby uznać, że stwarzamy na nowo, ale tylko dla siebie?), samo zaś przetworzenie z czasem się zdezaktualizuje, zachęcając naszych potomków do dalszego daremnego poszukiwania nowych tekstów do wypowiedzenia.
"Nihil sub sole novum nec valet quisquam dicere ecce hoc recens est iam enim praecessit in saeculis quae fuerunt ante nos."
Koh 1, 10 [Vulgata]
"Heaven or Las Vegas" - Cocteau Twins
Wszystko, co warte powiedzenia zostało już wypowiedziane. Pozostaje nam już tylko mówienie - przetwarzanie, bo nie można stworzyć już (prawie) nic nowego. Zakres uczuć, choć zróżnicowany, jest skończony. I nawet o miłości, która jest jednym najbardziej indywidualnych przeżyć (i płodnych tematów), przelano już tyle słów w tylu różnych kombinacjach, że wszelkie próby powiedzenia czegoś nowego kończą się niepowodzeniem. Choć może się wydawać, że odkrywam coś nowego, opowiadamy zupełnie nową historię, to w rzeczywistości jedynie bawimy się tymi samymi klockami tych samych idei, które zabawiały naszych przodków i co najwyżej zmieniamy ich porządek, co wcale jednak nie czyni nowej konstrukcji unikalną - w historii wypróbowano już bowiem wszystkie możliwe kombinacje. Możemy zabiegać o ciekawy styl, ale będzie to jedynie przekład starych słów na nowe, bliższe naszym czasom, ale treść pozostanie wciąż ta sama (więc po co udawać, że tworzymy ją od nowa? Nie wystarczyłoby uznać, że stwarzamy na nowo, ale tylko dla siebie?), samo zaś przetworzenie z czasem się zdezaktualizuje, zachęcając naszych potomków do dalszego daremnego poszukiwania nowych tekstów do wypowiedzenia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)