Nowy Świat

Nowy Świat

sobota, 24 września 2011

関西国際空港

(Kontynuacja tekstu „Sewastopol i Nowosybirsk”)

Japończycy nie zawodzą – ledwie wysiadłem z samolotu, a już krótkie przejście korytarzem prowadzi do shuttle train jeżdżącego do głównej części lotniska. Bagaże, mam nadzieję, przewiozą się same, bo dopiero tam mają nas oclić. Przypomina mi to o deklaracji celnej, którą dostałem do wypełnienia jeszcze na pokładzie samolotu. Zatrzymałem się przy polu oznajmiającym, jakie „Prohibited Items” nie mogą przekroczyć granic Cesarstwa. Punkt bodaj nr 4 głosił „Obscene material and child pornography”. Uprzejmie proszę, by ktoś wytłumaczył mi, co może istnieć na świecie, co byłoby „obscene” dla Japończyków. Gdyby był zakaz wywozu takich materiałów, to bym przemknął przez taki punkt jedynie uśmiechając się podczas czytania, ale import? Zabili mi ćwieka. „Child pornography” rozumiem, ale co jeszcze?

piątek, 23 września 2011

Sewastopol i Nowosybirsk

Tekst powstały wieczorem 21 września przy odrobinie piwa Asahi (Boshe, takoyaki jest takie dobre XD). W telewizji leci coverage tajfunu, więc przełączyłem na program, w którym ludzie przebrani za żaby biją się po głowach…

***

Pogrążoną we śnie kabinę cały czas przenika mechaniczne mruczenie silnika. Trzysta sześćdziesiąt osób wsadzonych do metalowej rury z dopiętymi skrzydłami i doklejonymi czterema silnikami Rols-Royce’a albo Lockheeda spokojnie cierpi swoją ciągnącą się, ponad jedenastogodzinną, podróż, już od sześciu godzin starając zignorować odgłosy maszyny, która chwilowo podtrzymuje ich przy życiu mknąc z prędkością ponad dziewięciuset kilometrów w temperaturze, która nie sprzyja nawet jej niewzruszonej stalowej konstrukcji.

środa, 14 września 2011

Poetą być

Tak sobie pomyślałem, że poziom tego bloga nie jest wystarczająco niski, toteż wprowadzam regularną akcję publikowania moich starych (i nowych) pseudo-wierszy. Sekretarzowi p. Szymborskiej się nie podobały, Arystoteles byłby się załamał, ale cóż mi szkodzi. Cykl pierwszy: wiersze dedykowane (moim zdaniem najlepszej jakości).

niedziela, 11 września 2011

Nihil sub sole novum

Warsztat pseudofilozofa - Problem nr 8 (Esej 1.)
 
"Nihil sub sole novum nec valet quisquam dicere ecce hoc recens est iam enim praecessit in saeculis quae fuerunt ante nos."
Koh 1, 10 [Vulgata]

"Heaven or Las Vegas" - Cocteau Twins

Wszystko, co warte powiedzenia zostało już wypowiedziane. Pozostaje nam już tylko mówienie - przetwarzanie, bo nie można stworzyć już (prawie) nic nowego. Zakres uczuć, choć zróżnicowany, jest skończony. I nawet o miłości, która jest jednym najbardziej indywidualnych przeżyć (i płodnych tematów), przelano już tyle słów w tylu różnych kombinacjach, że wszelkie próby powiedzenia czegoś nowego kończą się niepowodzeniem. Choć może się wydawać, że odkrywam coś nowego, opowiadamy zupełnie nową historię, to w rzeczywistości jedynie bawimy się tymi samymi klockami tych samych idei, które zabawiały naszych przodków i co najwyżej zmieniamy ich porządek, co wcale jednak nie czyni nowej konstrukcji unikalną - w historii wypróbowano już bowiem wszystkie możliwe kombinacje. Możemy zabiegać o ciekawy styl, ale będzie to jedynie przekład starych słów na nowe, bliższe naszym czasom, ale treść pozostanie wciąż ta sama (więc po co udawać, że tworzymy ją od nowa? Nie wystarczyłoby uznać, że stwarzamy na nowo, ale tylko dla siebie?), samo zaś przetworzenie z czasem się zdezaktualizuje, zachęcając naszych potomków do dalszego daremnego poszukiwania nowych tekstów do wypowiedzenia.