Oto nowy pomysł wyrobienia ustawowej liczby postów na blogu: shorties™, czyli parę zdań od przysłowiowej dupy strony. Odcinek pierwszy. Jak będzie się dało zauważyć shorties niekoniecznie będą się charakteryzować tym, że są bardzo krótkie dwuzdaniowe itp., ale tym, że z braku czasu nie będzie do nich dołączana żaden kawałek muzyczny albo mniej lub bardziej mądry cytat bądź fragment tekstu innej piosenki.
--
Rzadko wiem, jak reagować na konwersacje rozpoczynające się w stylu „jak minął weekend?” Oczywiście oczekiwane jest podtrzymanie odpowiedzi w charakterze dialogu typu small talk i dobór odpowiedzi ze zbioru dość dużej liczebności: począwszy od „dobrze”, „bardzo przyjemnie”, po „tak sobie”, „po staremu”. Naturalnie niektóre z tych odpowiedzi grożą kontynuacją rozmowy: „A dlaczego tak sobie?/Coś się stało?” Chyba nigdy nikt nie zastanawia się, że podsumowanie chociażby dwóch dni życia w jednym, dwóch ucinających rozmowę słowach jest trudne do osiągnięcia. No ale konwencja społeczna wymaga. Jeden osobnik w ramach tychże konwenansów sili się na empatię, zapytując o samopoczucie drugiego, a tenże – w zależności od relacji między nimi – udziela prostej i niezobowiązującej odpowiedzi z kilkoma szczegółami lub też kusi się na bardziej deskryptywne przedstawienie wydarzeń rozważanego okresu.
Podobnie z wymianą zdań ludzi mijających się w progu – osoby ze studenckimi doświadczeniami dokładnie wiedzą o czym mówię – „Wychodzisz?” „Tak, mam zajęcia.” I tutaj również czasem nie wiem jak zareagować. Wtedy najczęściej zastanawiam się, czy zrewanżować się prostą odpowiedzią o analogicznej konstrukcji „O, wracasz?” czy raczej wysilić się, jednak wciąż zachowując formę również stwierdzić jakiś fakt: „O, to woda zaczyna wrzeć w temperaturze 80 stopni Reaumura?”
Gdyby dało się to zbyć milczeniem. Niestety, sam również najczęściej wymieniam te zdania. Skoro ład społeczny w mojej jednostce bytowania miałby się zawalić z takiego powodu…
Po prostu zabezpieczanie się przed posądzeniem o wrogość. W końcu niestety tradycyjnie uważa się, że jeśli ktoś się do kogoś nie odzywa, to jest na niego wkurwiony. Więc trzeba cokolwiek powiedzieć. Eh.
OdpowiedzUsuń